DZIEŃ PIERWSZY, PONIEDZIAŁEK, POCZĄTEK
Należy
zacząć od tego, że nazywam się Caroline Godrworld, mam czternaście lat,
mieszkam w USA, a dokładnie w mieście Susan. O to ja;
Pierwszy dzień wakacji, w końcu, mam zaplanowane z Antkiem iść na plażę o 1o.oo,
potem do parku o 12.oo, dwie godziny później do sklepu, a o 15.3o idziemy na wspólny obiad, o 18.5o idziemy do kina, będzie mało osób na filmie, ostatnie wyświetlenie Igrzysk Śmierci.
Antek Rolling jest bardzo żywiołowym chłopcem, jeździ na wózku. Kiedy miałam wypadek
rok temu i pojechałam do sanatorium, udawałam, że nie mogę poruszać rękami, a on wiedział,
że tak nie jest. Wsadzili mnie do basenu i prawie utopili.
Tylko dzięki niemu mogę chodzić, tyle co on dla mnie zrobił nie da się opisać.
Wypadek przez mojego kochanego brata, nie gniewałam się na niego, po co?
Wróćmy do dzisiejszego dnia...
- Caroline! - usłyszałam krzyk w połowie ruchu ręki do ust. To był Antek.
-Wejdź w końcu!- odkrzyknęłam.
-Dobra, skończ to malowanie wreszcie. - już wszedł i patrzył się na mnie z poirytowaniem.
-Przecież skończyłam. -popchnęłam jego wózek na dwór i wyszłam po czym zamknęłam dom. - No choć!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz